wtorek, 7 lutego 2012

olejki do twarzy :)

Witajcie Kochane!


Po dość długiej przerwie i fazie testowania chciałabym Wam opisać olejki do twarzy, jakie używam.


Moja buzia jest bardzo wymagająca, potrzebuje dobrego nawilżenia, skórę mam bardzo suchą i skłonną do zapychania. Dlatego starałam się wybrać lekkie olejki ale też odżywcze.


Mój wybór padł na:


truskawkę: och chyba nie muszę mówić dlaczego? :) po prostu uwielbiam truskawkę i dziewczyny na Wizażu bardzo polecały ten olej.


prawda: 
piękny zapach, aczkolwiek przypomina ten stosowany w produktach spożywczych. Zawsze myślałam, że jest sztucznie wytworzony, teraz wiem, że skondensowany właśnie tak pachnie.
Lekki formuła, nie zapchał. Delikatnie się wchłania, pozostawia lekki film. Zawsze po olejku nakładam jeszcze jakiś lekki krem, aktualnie Ziaja Ulga. Moja skóra chwali sobie taki duet.


olejek ma zielone zabarwienie, przypomina pestki, te którymi nakrapiane są owoce.


właściwości:


Olej z pestek truskawki zawiera ok. 80% niezbędnych kwasów tłuszczowych, łącznie z omega-3 (linolenowy ok. 35%) i omega-6 (linolowy ok. 38%), omega-9 (olejowy ok. 15%) oraz naturalne tokoferole.




Olej z nasion truskawki jest znaczącym źródłem anty-oksydantów i gamma-tokoferolu, jest cennym źródłem podstawowych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Pomaga w zapobieganiu utraty wody w strefie przynaskórkowej, zapobiegają odwodnieniu. W sam raz dla sucharków!
Dla skóry: odwodnionej, dojrzałej, stosowany w preparatach przeciwzmarszczkowych.
Działa nawilżająco, ochronnie i odżywczo i lekko ściągająco.
Inny cudowny kwas, elagowy - należący do grupy polifenoli posiada właściwości przeciwrakowe, zabezpiecza przed mutacją genów a także jest środkiem przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym.

za 15ml zapłacicie 9,97zł - mała ilość, ale trzeba brać pod uwagę fakt, że na jednorazową aplikację używacie od kilku do kilkunastu kropel.

olej z pestek arbuza: 
Olej z pestek arbuza jest olejem wyjątkowo lekkim i rzadkim, bardzo dobrze się wchłania, nawilża i łagodzi podrażnienia. Ma stosunkowo długą przydatności do użycia. Zawiera ok 80% NNKT w tym kwas linolowy (typu omega-6), kwas oleinowy ( typu omega-9) i kwas α-linolenowy (typu omega-3). Szczególnie polecany w formulacjach kosmetyków dla dzieci. Olej z nasion arbuza nie jest komedogenny (nie zatyka porów) i nie hamuje wydzielania toksyn przez skórę.

prawda: lekka formuła, dobrze się wchłania, pozostawia lekki, tłusty film, dlatego jeżeli nie lubicie się świecić, nie polecam stosować na dzień.
właściwości:
kwasów tłuszczowych - pomagają przywrócić i utrzymać odpowiednią elastyczność skóry. Dlatego też jest wspaniałym dodatkiem do pielęgnacji wszystkich typów skóry począwszy od suchej do tłustej, trądzikowej ale także dojrzałej.
za 30ml zapłacicie 6,75zł - tańszy od truskawki a zawiera podobne kwasy tłuszczowe.

olej z nasion herbaty
Kolejny fajny olejek, o lekkiej formule, bezbarwny no może lekko żółty :) Ten olejek różni się nieco składem:
Zawiera do 88% jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, ponadto jest cennym źródłem kwasów omega 3, 6 i 9, witaminy E oraz polifenoli. Substancje te są efektywnymi wymiataczami wolnych rodników. Chronią przed promieniowaniem UV. Wzmacniają tkankę łączną skóry i ściany naczyń krwionośnych. Chętnie stosowany w preparatach przeciw starzeniowych.
za 30ml zapłacicie 7,9zł - cena bardzo przystępna jak za te wymiatacze ;)

podsumowanie:
Mój wybór starałam się zróżnicować, dobrać tak aby wzajemnie się uzupełniały. Liczba 3 olejków była też pewnego rodzaju asekuracją, jak jeden nie podejdzie, będę używała drugi. Okazało się, że wszystkie spisują się wyśmienicie. Spełniły moje oczekiwania. Jest tylko jedno ale, wiązałam z olejkami dużą nadzieję na przywrócenie równowagi nawilżenia mojej skóry twarzy, w 100% nie zaspokajają moich potrzeb. Dlatego dokładam do nich kremy, bądź inne specyfiki.
Wszystkie olejki polecam stosować na noc, ponieważ zostawiają lekką tłustawą powłokę. Można przed wyjściem zebrać nadmiar i posmarować buzię kremem matującym. Wtedy daje radę, puder i już.
Można stosować w obecności partnera. Arbuzowy i herbaciany mają bardzo delikatny zapach, prawie niewyczuwalny, dlatego żaden Pan, nie powinien narzekać :) Jedynie truskawka ma lekki słodkawy zapach, przypominający zapach owocu, jest on na tyle przyjemny, aby mógł spotkać się z aprobatą tż'a :D
Zaobserwowałam lepszą elastyczność skóry, troszkę lepszy koloryt, wydaje się, że buźka jest zadowolona ze specyfików.
Truskawkowy nie zachwycił mnie na tyle, bym do niego wróciła. Zapach przyjemny, ale jakiś taki nie do końca truskawkowy. Skład kwasów tłuszczowych jest porównywalny z tymi w olejku z pestek arbuza, a jest dwa razy droższy. Dlatego wygrywa ARBUZ!
Olejek z nasion herbaty ma już inny skład, dlatego warto jest go mieć i stosować wymiennie. Poza tym, i tutaj cytat substancje, które zawiera są "efektywnymi wymiataczami wolnych rodników" !!! Dlatego pozostanie ona na długo w mojej lodówce, a po jego nałożeniu wypiję zieloną herbatkę i tak mam zamiar wygrać wojnę z WOLNYMI RODNIKAMI ;)
Ja objęłam właśnie taką strategię, co Wy na to?
Wszystkie olejki zakupiłam na Zrób Sobie Krem.


Dodam jeszcze, że olejki należy przechowywać w lodówce, mają kilka miesięcy przydatności, pakowane są w plastikowe mini buteleczki, bardzo poręczne.

Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia!





Wszystkie informacje zawarte na blogu http://kroplanatury.blogspot.com/ zostały przedstawione w dobrej wierze. Przy ich uzyskiwaniu wykazana została należyta staranność. Większość informacji została zweryfikowana, jednakże ze względu na charakter serwisu część informacji nie jest weryfikowalna. Dotyczy to w szczególności spisanych przekazów ustnych oraz materiałów nadesłanych. W związku z powyższym http://kroplanatury.blogspot.com/ nie stanowi materiału źródłowego. W maksymalnym określonym przez prawo zakresie nie ponoszę odpowiedzialności za prezentowane w portalu http://kroplanatury.blogspot.com/ treści. W szczególności nie ponoszę odpowiedzialności za skutki wynikłe z wykorzystania do jakichkolwiek celów prezentowanych informacji.

czwartek, 5 stycznia 2012

Mój sposób na Lucy Minerals :)

Szybko i na temat:

mam cerę: mieszaną, świeci się na strefie T, odwodnioną, skłonną do wysuszeń.

Przestawiam się powoli, na wyłącznie naturalną pielęgnację i muszę się pochwalić, że przykrych niespodzianek już nie mam :) Dlatego make-up również staram się wykonywać produktami mineralnymi.

Jak kładę Luśkę?

primer: puder perłowy
podkład: Lucy Minerals Foundation Original Formula
puder: Lucy Light Finishing Powder

Aby efekt utrzymał się wiele godzin najpierw pudruję buzię pudrem perłowym ( zakupiony na Biochemii Urody) Ograniczam się do przypudrowania strefy T.

Nakładam pędzlem typu flat-top podkład mineralny (Lucy Minerals), formuła original ( ja aużywam Soft Begie - mam z natury ciemną karnację, większość polskich dziewczyn ma odcień Bisque ). Są to ruchy okrężne, staram się równomiernie rozprowadzić podkład, nie zapominając o maźnięciu uszu i szyi.

Na wykończenie używam puder z Lucy Light Finishing Powder.

Czasami spryskuję, na wykończony makijaż, spryskuję buzię wodą termalną z Iwostinu. Pomaga to się wtopić naszemu make-upowi i daję na prawdę naturalny efekt! 

Podstawą do tego makijażu jest dobrze nawilżona buzia. Kosmetyki te mają formę proszku, który po wtarciu pędzlem zamienia się w kremowo-pudrową konsystencję. Na źle nawilżonej buzi, może podkreślić skórki. Pozostawić efekt mocno wypudrowanaj buźki. Dlatego przestrzegam, najpierw zadbajcie o skórę!

dodatkowe info:

Dlaczego takie a nie inne formuły? 

primer: puder perłowy, jest delikatny, pielęgnuję skórę, używany przez azjatki, nie wysusza! Dla takiego sucharka jak ja sprawdza się idealnie. O innych naturalnych primerach - słyszałam, że są mocniejsze w działaniu, mogą zatykać pory. Dlatego wybrałam perłowy i był to strzał w dziesiątkę!

podkład: Original formuła skusiła mnie alantoliną i witaminą C w składzie - są to dwa silne antyutleniacze czyli pomgają w wolniejszym starzeniu się skóry. Próbowałam również formuły light, nie widziałam różnicy w efekcie, więc wybrałam bogatszą wersję. 

puder: chciałam kontynuować pielęgnację mineralną, dlatego Lucy, znowu bałam się zbyt mocnych pudrów, które mogłyby wysuszyć moją buźkę. Zapobiegawczo wybrałam light i jestem zadowolona :)

Za co kocham Lucy: piękny efekt idealnej, gładkiej cery, nie zatyka porów jako jedyny podkład, który do tej pory stosowałam, jest mineralny, przyjazny dla skóry no i ma te dwa antyutleniacze o których wspomniałam wyżej. Dla mnie bomba!

Wyrównuje koloryt, trzyma się cały dzień, i tak samo pięknie wygląda zaraz po nałożeniu jak i po kilku godzinach noszenia.

Do nakładania tych kosmetyków konieczne są pędzle, ja wybrałam naszą rodzimą firmę: Maestro, produkują pędzle do profesjonalnego użytku. Można je kupić przez stronę producenta, bądź na allegro. Przy większych zamówieniach dają gratisy. Bardzo miła obsługa.

Wspomniany flat-top idealnie rozprowadza również płynne podkłady - piękny efekt! Wart go mieć.



Informacje szczegółowe o pędzlu:
- prosto ścięty,
- wykonany z miękkiego i sprężystego włosia RACOON
- posiada drewniany i lakierowany trzonek,
- skuwka niklowana - okrągła.
W ofercie posiadamy pędzle o rozmiarach:
- R 18 średnica 18mm,dł.włosia 24mm
- R 20 średnica 20mm,dł.włosia 27mm - polecam ten większy, nie namachacie się nim tak ;)

cena: 42zł






podkład: 14$
puder: 12$

na zamówienie tylko z USA















zdjęcia pochodzą bezpośrednio ze stron producentów.

Wszystkie informacje zawarte na blogu http://kroplanatury.blogspot.com/ zostały przedstawione w dobrej wierze. Przy ich uzyskiwaniu wykazana została należyta staranność. Większość informacji została zweryfikowana, jednakże ze względu na charakter serwisu część informacji nie jest weryfikowalna. Dotyczy to w szczególności spisanych przekazów ustnych oraz materiałów nadesłanych. W związku z powyższym http://kroplanatury.blogspot.com/ nie stanowi materiału źródłowego. W maksymalnym określonym przez prawo zakresie nie ponoszę odpowiedzialności za prezentowane w portalu http://kroplanatury.blogspot.com/ treści. W szczególności nie ponoszę odpowiedzialności za skutki wynikłe z wykorzystania do jakichkolwiek celów prezentowanych informacji.

środa, 4 stycznia 2012

Nowy patent na pięknie odżywione włosy z efektem natychmiastowym :)

Nowy patent mojej mamy :)

Narzekałam ostatnio okrutnie, że olejowanie działa bardzo powoli a przy kosmetykach bez sylikonów moje włosy stały się szorstkie, że jestem zmęczona czekaniem na efekty... Mama: Zrób tak jak ja! Nałóż odżywkę po umyciu głowy i zostaw na noc, rano tylko spłuczesz i masz włosy jak z reklamy. Zdziwiłam się, podeszłam do tego sceptycznie, ale spróbowałam :)

Tak jak zwykle umyłam włosy moim ziołowym szamponem, wycisnęłam nadmiar wody w ręcznik, tak by woda z nich nie kapała. Nałożyłam dwie odżywki: dużą ilość, wielkość grochu - Isana z olejkiem babassu ( Rossmanowa, bardzo zachwalana przez inne bloggerki oraz wizażanki) oraz kroplę Fructisa Nutri-gładki ( gdyż uznałam, że pielęgnacja bez sylikonów na moim etapie po prostu mi niesłuży). Odżywkę nakładamy poniżej linii ucha, gdyż rano ją tylko spłukujemy, a nie chcemy oklapniętych i przetłuszczonych włosów.

Faktycznie, włosy wydają się zdrowsze, bardziej sprężyste, lśniące.

Polecam taką kurację od czasu do czasu. Nie wiem natomiast co by się działo przy dłuższym stosowaniu. Piszcie co o tym myślicie :)

dodano: wypróbowałam już kilka masek, należy uważać na te które wysychają i stają się twarde. Włosy mogą być narażone na urazy mechaniczne, kruszenie. Należy wybrać takie, które pozostaną.. powiedzmy tłuste :)


Wszystkie informacje zawarte na blogu http://kroplanatury.blogspot.com/ zostały przedstawione w dobrej wierze. Przy ich uzyskiwaniu wykazana została należyta staranność. Większość informacji została zweryfikowana, jednakże ze względu na charakter serwisu część informacji nie jest weryfikowalna. Dotyczy to w szczególności spisanych przekazów ustnych oraz materiałów nadesłanych. W związku z powyższym http://kroplanatury.blogspot.com/ nie stanowi materiału źródłowego. W maksymalnym określonym przez prawo zakresie nie ponoszę odpowiedzialności za prezentowane w portalu http://kroplanatury.blogspot.com/ treści. W szczególności nie ponoszę odpowiedzialności za skutki wynikłe z wykorzystania do jakichkolwiek celów prezentowanych informacji.