Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawilżanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawilżanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 maja 2012

MIZON Aqua Bank WaterMax Serum

Szybka wrażeniowa recenzja z próbek azjatyckich. Próbkę dostałam przy okazji zamówienia rozbiórkowego na Wizażu. Niestety jest to jedna próbka dlatego recenzję nazwałam wrażeniową, zaledwie po 1 aplikacji. Nie jest to produkt naturalny... ale przy szale bb kremów i zamówień z Azji chciałam się z Wami podzielić wrażeniami.


Mizon Watermax Aqua  Moist Serum 

od producenta
ma za zadanie silnie nawilżać, aż do głębokich partii skóry. Ma pozostawić buzię gładką i nawilżoną na cały dzień.
Nakładamy na oczyszczoną buzię i wklepujemy aż do całkowitego wchłonięcia.




ode mnie :)

Nałożyłam na oczyszczoną twarz, pod krem bb i niestety nie podołał. Czułam ściągniętą i suchą buzię już po pierwszej godzinie. Nie wiem jak by się sprawdził po dłuższym stosowaniu.

Ma lekko mleczny, biały kolor, dość rzadką konsystencję. Zapach znajomy... nie wiem tylko skąd :)
Nie skuszę się na ten produkt, ponieważ mnie nie zachwycił, nie czułam żadnego nawilżenia, buzia, faktycznie była wygładzona. Ja potrzebuję coś mocniejszego :)

pozdrawiam Was! buziaki,
kroplanatury


ps. leci do mnie kolejna paczka z Korei :D =)

środa, 16 maja 2012

Peeling ala enzymatyczny, czyli kwasy AHA 50 C.I.

Podczas szału zakupowego zamówiłam kwas AHA 50 C.I. w bardzo przystępnej cenie. Zonk był taki, że nie wiedziałam jak go stosować. Na stronie sklepu, w którym zakupiłam półprodukt były tylko receptury na toniki. 


opis ze sklepu:

AHA 50 C.I. to skoncentrowany ekstrakt z owoców cytryny (Citrus limonum), marakui (Passiflora edulis), winogrona (Vitis vinifera), ananasa (Ananas sativus) oraz trzciny cukrowej (Saccharum officinarum). 



Zawiera także hydroksykwasy: cytrynowy (2-6%), glikolowy (12-17%), winowy (max. 1%), jabłkowy (max. 1%) i mlekowy (28-32%).


Produkt szczególnie zalecany dla osób z cerą suchą i skłonna do zmarszczek. Ponadto poprawia koloryt, usuwa przebarwienia, spłyca blizny, wspomaga odnowę i regenerację skóry.

Zalecane dozowanie AHA 50 C.I. uzależnione jest od pożądanego efektu kosmetycznego.

Kwasy AHA mogą działać dwojako, w zależności od stężenia:

2–5% stężenie kwasów w recepturze: poprawa nawilżenia warstwy rogowej w wyniku wiązania cząsteczek wody przez mostki wodorowe powstające miedzy cząsteczkami H2O a grupami hydroksylowymi kwasów AHA;

5–10% stężenie kwasów w recepturze: stymulowanie regeneracji komórkowej, poprawa złuszczenia naskórka i wygładzenie skóry w wyniku zmniejszenia kohezji między korneocytami przez kwasy AHA.

cena:
3,9zł za 10 gram

Produkt ma postać płynną, zapakowany jest w szklaną buteleczkę typu amber z kroplomierzem. Wygodna w aplikacji.

Poszukiwania w sieci, co mogę zrobić z moim AHA, nic ani na wizażu ani na mazidłach czy to bu, nigdzie nie mieli takiego samego produktu. Nie wiedziałam co z nim zrobić, a nie chciałam toniku.

Gdzieś w sieci doczytałam, że peeling enzymatyczne są na bazie wyciągu z ananasa... ta informacja mnie zaintrygowała, napisałam do sklepu czy może akurat moje AHA da się wykorzystać w podobny sposób. 

Propozycja padła następująca:

Aby uzyskać produkt o 10% stężeniu kwasu AHA (dla skóry delikatnej, nieprzyzwyczajonej do kwasów) należy użyć:

- AHA 50 C.I.: 20%

- kwas hialuronowy/hydromanil: 10%

- wodę: 70%


Aby uzyskać produkt o 30% stężeniu kwasu AHA (dla cery już przyzwyczajonej do kwasów, np. po stosowaniu toniku z AHA lub wcześniejszych zabiegach) należy użyć:
- AHA 50 C.I.: 60%
- kwas hialuronowy/hydromanil: 10%
- wodę: 30%

Całość mieszamy i nakładamy na buzię, po 20 minutach zmywamy i
nakładamy najlepiej serum olejowe (mieszanka olejów lub jeden wybrany), natomiast
na serum można położyć glinkę, błoto lub maskę algową, a po 30
minutach zmyć.

Niektóre klientki stosują samą mieszankę, bez dodatków, kwasu na twarz (nakładamy na 20 minut) i bardzo sobie chwalą jej efekt peelingujący (po zmyciu mieszanki postępujemy jak wyżej), jednak jeśli nigdy nie próbowała Pani eksperymentów z kwasami, zalecamy zacząć od małych stężeń:)


co zrobiłam:
W pierwszej kolejności wypróbowałam mieszankę o niższym stężeniu, stosując się do zaleceń. Konsystencja jest bardzo wodnista co utrudnia aplikację. Posmarowałam buzię cieniutką warstwą, zostawiłam na 15 minut. Zmyłam delikatnie wodą, za każdym razem uważając na oczy. Substancja raczej bezzapachowa, przeźroczysta.

Efekt wygładzonej buzi zachęcił mnie do dalszego stosowania.

Moją wsółtesterką jest mama :) osoba o wysokich wymaganiach, z cerą dojrzałą, mieszaną, skłonną do wysuszenia.

Nie zaobserwowałyśmy żadnych podrażnień, pieczenia.

Jestem po kilku aplikacjach stężenia 10%, czas na następny krok. Dzisiaj wypróbuję mocniejszą dawkę 30%. Zastanawiam się, czy w przyszłości odważę się na nałożenie ich solo... Sama nie wiem... update wkrótce :)

Może któraś z Was stosowała
AHA 50 C.I. i ma ciekawą propozycję, może pisałyście posta o kwasach aha? Piszcie, chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach :)

Mowa o sklepie e-naturalne, cały czas powiększają asortyment, często mają promocyjne ceny i służą dobrą radą. Frontem do klienta :)

O czym warto pamiętać.
Przy stosowaniu peelingów enzymatycznych, kwasów i wszystkiego co złuszcza i narusza naturalną barierę naskórka należy bezwzględnie pamiętać o stosowaniu wysokich filtrów na dzień!!!

Oczywiście kremy z filtrami, wysokie to takie powyżej 30 SPF... Tutaj zapytacie, który krem?
W świecie blogerek duża popularnością cieszy się balsam do ciała o faktorze 45 z Soraya, osobiście go jeszcze nie używałam. Istnieją oczywiście kremy apteczne. Ja osobiście polecam kremy bb, tylko te prawdziwe, azjatyckie. Dostępne na ebay. Niedługo pojawi się recenzja :) Powiem tylko na zachętę, że są rewelacyjne i je uwielbiam, testuję od miesiąca. Mam 6 próbek a nie zużyłam jeszcze wszystkich, są mega wydajne! :) Więcej info w poście poświęconym bibikom :D

buziaki,
kroplanatury

czwartek, 3 maja 2012

Na ratunek spierzchniętym i pękającym ustom!

Przypomniałam sobie o kremie, ponieważ jestem mocno przeziębiona i mam bardzo wysuszoną skórę w okół nosa i spierzchnięte usta. Tisana daje radę. Polecam Wszystkim Tisane od Herba Studio! Jest to kosmetyk naturalny i bardzo, bardzo skuteczny! Kosmetyk nagrodzony dostał Złotego Otisa w 2008 roku, Bestseller.


Tisane od Herba Studio! Balsam do pielęgnacji ust, w słoiczku

Na pewno wiele z Was dobrze już zna ten balsam, ale te które nie wiedzą niech zapamiętają ten kosmetyk. Jest tani jak barszcz, wydajny i co najważniejsze ma wiele naturalnych składników, które odżywiają nasze usta. Idealnie nawilża, usta są jak nowe ;), nabierają sprężystości a o pęknięciach nie ma mowy! Wystarczą 2-3 dni i Wasz problem zniknie. Zapach lekko miodowo-woskowy. Zabarwienie brudny beż, może nie jest zbyt zachęcające. Lekko nabłyszcza. Polecam go serdecznie. Warto wypróbować za taką cenę.

Jedyny minus to opakowanie, niehigieniczne nakładanie paluszkiem, plus zawsze coś nawłazi za paznokieć. Jakość i efekty działania skutecznie rekompensują. Jest dostępna również wersja w sztyfcie, tam jednak skład jest troszkę inny, i ma mniejsze działanie regenerujące, powinien natomiast podtrzymać uzyskane efekty.

informacje od producenta:
Kosmetyk naturalny przeznaczony do pielęgnacji i ochrony ust.


Działanie:

  • Wygładza szorstkie, spierzchnięte usta przywracając aksamitną gładkość
  • Chroni usta przed wpływem czynników środowiskowych jak słońce, wiatr, deszcz, mróz
  • Odżywia delikatną skórę warg
  • Nawilża i chroni usta przed wysychaniem
  • Regeneruje naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki.
wskazania:
  • Usta spękane, spierzchnięte z powodu czynników atmosferycznych
  • Usta spękane, spierzchnięte z powodu przeziębienia, opryszczki
  • Usta wysuszone
  • Ochrona przed słońcem, mrozem, wiatrem, deszczem


Składniki aktywne: 

Wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwa, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego, witamina E. 



skład:
Cera alba, Olea Europea oil, Petrolatum, Ricinus communis oil, Isopropyl Mirystate, Honey, Echinacea purpurea & Melissa officinalis & Silybum Marianum Extract, Aqua, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Propylene glycol, Cholesterol, Tocopheryl acetate, Ethyl Vanillin

cena: 6-7,5zł za 4,7g





poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rodem z Azji, koreańskie cudo! Beauty Friends Essence Sheet Mask

Rodem z Azji, koreańskie cudo!

Testowanie bawełnianej maski zakończyło się powodzeniem. Przy zamówieniu bb kremów z ebay dostałam w gratisie maski typu sheet essence mask MUNG BEAM. Początkowo myślałam, że mung musi znaczyć coś z grzybkiem, poszperałam w sieci i jest to po prostu rodzaj fasoli :)

Beauty Friends ma 20 różnych rodzajów masek, każda z inną drogocenną esencją roślinną. Malinowa, algi, ziemniak czy to dobrze nam znany aloes. Zasada jest prosta, maseczka czyli to bawełniane płótno ma kształt owalny z wycięciem na oczy, usta i nosek, dlatego idealnie dopasuje się do każdej buzi. Maska jest mocno nasączona ekstraktem, który ma za zadanie silnie nawilżyć naszą skórę, zwęzić pory, dać ukojenie. 



aplikacja:
Nałożenie maski jest bardzo proste. Maska poprzez wycięcia oraz nacięcia dopasuje się do kształtu każdej twarzy. Zabieg należy do bardzo przyjemnych, w trakcie aplikacji możemy normalnie funkcjonować, mówić, czytać blogi ;) Trzyma się na swoim miejscu.


Pomimo mocnego nasączenia, nic nam nie spływa ani nie kapie. Uczucie chłodu jest bardzo przyjemne i relaksujące. Ma ładny zapach.


Moja maska z fasoli: ma usuwać martwy naskórek, no i tak też się stało, skóra jest widocznie wygładzona, miękka, nawilżona, promienna i zrelaksowana :D

Resztę płynu wmasowałam w buzię, nie zmywałam. Czas zabiegu 20-30 minut.


Dla mnie ta maseczka jest alternatywą dla maski algowej z Bielendy, na którą nie zawsze mam czas. Dlatego chętnie kupię tą z algami oraz jakieś rozjaśniające, ogórek, kusi też malina i ziemniak, ten ostatni jest bardzo intrygujący. 


Proszę się nie śmiać :) Prezentuję maskę na buzi, prawda że urocze? ;) Dodatkowo na włosach mikstura z żółtkiem i olejami.

cena:Kupując na allegro zapłacimy śmiesznie male pieniądze bo ok 2-3 zł za sztukę, w polskich sklepach internetowych musimy dać ok 7zł...


gdzie kupić?Najtaniej na eBay. Wystarczy Paypal, który jest na prawdę prosty w obsłudze, daje nam ubezpieczone zakupy. Do konta Paypal podpinamy kartę kredytową, jeżeli takiej nie posiadamy możemy doładować konto przelewem, nawet w trybie ekspresowym do kilku minut bez dodatkowych opłat.


rodzaje mask: 

  • Aloe Mask Sheet (aloes)- nawilża suchą skórę i zapobiega infekcjom
  • Mung Bean Mask Sheet (fasola mung)-relaksuje i usuwa martwy naskórek
  • Green Tea Mask Sheet (zielona herbata)-chroni przed wolnymi rodnikami, bogata w antyoksydanty
  • Pomegranate Mask Sheet (granat)-zwęża pory i wygładza skórę
  • Collagen Mask Sheet (kolagen)- oczyszcza i nawilża. Skóra staje się elastyczna, jędrna i miękka
  • Cucamber Mask Sheet ( ogórek) - zwęża i oczyszcza pory, wygładza nierówności skóry i nawilża skórę
  • Red Ginseng Mask Sheet (czerwony żeń-szeń)- oczyszcza i nawilża. Oczyszcza i zwęża pory
  • Raspberry Mask Sheet (malina)-wygładza i odżywia, łagodzi podrażnienia
  • Marine Algae Mask Sheet (algi morskie)-zawiera minerały i witaminy, odżywia wrażliwą skórę
  • Lemon Mask Sheet (cytrynowa)- zawiera wit.C, oczyszcza, nawilża i sprawia że skóra jest elastyczna 
  • Royal Jelly Mask Sheet (miód)- zmiękcza, wygładza, uelastycznia i nawilża
  • Vitamin Mask Sheet (witamina E)- oczyszcza, nawilża, chroni przed wolnymi rodnikami 
  • Potato Mask Sheet (ziemniak)- zmiękcza, nawilża, łagodzi, wygładza
  • Aroma Mask Sheet (aromatyczna)- uspokaja i koi zmęczoną skórę, zmiękcza nawilża i uelastycznia
  • Cucumber Mask Sheet (ogórek)- zwęża i oczyszcza pory, zmiękcza i nawilża skórę
  • Coenzyme Q10 Mask Sheet (koenzym Q10)- walczy z wolnymi rodnikami, dla skóry dojrzałej
  • Herb Mask Sheet (zioła)- odmładza i relaksuje, nawilża
  • Arbutin Mask Sheet (arbutyna)- likwiduje przebarwienia, wyrównuje koloryt, nawilża
  • Cereal Mask Sheet (zboże)- rozjaśnia skórę i zwęża pory
  • Tomato Mask Sheet (pomidor)- oczyszcza skórę i wyrównuje koloryt
  • Kiwi Mask Sheet (kiwi)- likwiduje przebarwienia, lekko rozjaśnia, odżywia i nawilża

Czy Wy też używacie azjatyckie maseczki? Którą polecacie?

Pozdrawiam


środa, 18 kwietnia 2012

Joppa Minerals - Coffe Lip Balm = wielki zawód

Joppa Minerals to kolejna amerykańska marka produkująca kosmetyki mineralne, zarówno te kolorowe jak i pielęgnacyjne. Wcześniej pisałam o kremie pod oczy, z którego byłam bardzo zadowolona ( Perfection Eye Cream ). 

W zamówieniu znalazła się również próbka Green Tea Lotion - świetna lekka formuła, szybko się wchłania i pozostawia nawilżoną skórę na długie godziny, energetyzujący zapach. klik na stronę

skład:
Green Tea & Tea Tree Lotion INGREDIENTS: Distilled water), Aloe Barbadensis (Aloe), Vitis Vinifera (Grapeseed Oil), Cocos Nucifera (Coconut Oil), Oenothera Biennis (Evening Primrose Oil), Tea Tree Oil, Green Tea Extract, Stearic Acid, Emulsifying Wax NF, Vegetable Glycerin USP, Orange & Lemon Essential Oils, Sodium Hydroxymethylglycinate, Phenoxyethanol and Caprylyl Glycol

koszt: 18$
Chętnie zamówiłabym te dwa produkty, niestety powstrzymuje mnie wysoka cena plus koszty wysyłki. Drugą sprawą jest cała lista osób niezadowolonych z ostatnich zakupów, narzekania dotyczą czasu realizacji zamówień, które trwają po kilka tygodni, bądź paczki nie docierają wcale. Dlatego jeżeli decydujecie się na zakupy w sklepach zagranicznych zawsze wybierajcie paczkę rejestrowaną, warto dopłacić kilka dolarów i mieć pewność oraz dowód zakupu. W Polsce jest to paczka polecona. Jedynie wtedy możemy składać reklamacje.

Dobrze już piszę, dlaczego się zawiodłam na Joppie :)

Zamówiłam również próbkę podkładu Soft Coverage Med Light 1 

Jak dla mnie zbyt proszkowa konsystencja, która zupełnie nie stapia się ze skórą, efekt proszku jest widoczny cały czas, nawet po kilku godzinach nie stapia się z sebum. Tragedia... Zdecydowanie nie polecam osobom z suchą skórą, podkreśli wszystkie suche skórki.  W tej kwestii wygrywa kremowa Lucy Minerals :)


Pierwsze ALE. Drugie ALE to szminka pielęgnacyjna Coffe Butter Lip Balm, zamiast pielęgnować totanie wysuszyła na wiór moje usta. 


Coffe Butter Lip Balm


skład:
Coffee Butter, Cocoa Butter, Shea Butter, Mango Butter, Bees Wax, Macadamia Nut Oil, Vanilla Essential Oil, Vit. E, and Grapefruit Seed Extract.

koszt: 3,5$


Dawałem jej kilka prób, za każdym razem to samo... Wielka szkoda, ponieważ wiązałam z nią duże nadzieje. Naturalny kosmetyk, świetny skład, bardzo wygodna aplikacja w postaci wykręcanego sztyftu. Winę chciałam zwalić na uczulenie, stwierdziłam, że prawdopodobnie moja skóra nie toleruje jednego ze składników. Dałam ją mojemu TŻ  na testy. Niestety to samo, balsam zamiast pielęgnować dramatycznie wysuszył i jego usta. "Czarodziejski" sztyft do ust ląduje w koszu!

Co mnie zachęciło do jej zakupu:

  • Coffe butter w składzie - tak jak się tego spodziewałam pomadka ma niesamowity zapach kawy, bardzo naturalny
  • naturalny skład
  • wygodna aplikacja - wykręcany sztyft
Coffe Lip Balm ma dużo pozytywnych opinii w internecie, na Wizażu dlatego śmiem twierdzić, że dostałam przeterminowaną szminkę. Jak wiadomo kawa niweluje i neutralizuje nieprzyjemne zapachy ( nieprzyjemny zapach w lodówce - włóż ziarenka kawy, na stoiskach z perfumami wspomagamy się również aromatycznymi ziarenkami) dlatego w tej szmince ewentualny zapach jest niewyczuwalny. Na opakowaniu nie znalazłam żadnej informacji, bądź kodu z datą ważności. Nie pamiętam jak była zapakowana na samym początku, być może gdzieś na zabezpieczającej folii była data. Nie przypominam sobie takiego faktu.

Wielka szkoda, zniechęciłam się bardzo co do Joppa Minerals, trudny zasięg, bubel a nie szminka pielęgnująca, niepokojące sygnały od internautek... Raczej nie zdecyduje się na ponowne zakupy.

PS. Dodatkowy minus, zamawiają próbki płacimy za nie i to dość sporo 2,5$, produkt otrzymujemy w mini słoiczku, jakim moim zdziwieniem była pojemność, zaledwie ich połowa...

A Wy próbowałyście ich kosmetyków? Byłyście zadowolone?

poniedziałek, 12 marca 2012

HYDROŻELOWE PŁATKI POD OCZY - BIELENDA

Kolejny prosty zabieg do wykonania w domu. Zero filozofii. Płatki po prostu przyklejamy na oczyszczoną skórę. REWELACYJNY EFEKT!!! Polecam przed imprezą, szczególną okazją.

Spodziewałam się bardzo dobrych efektów, dobrego nawilżenia ale efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Jestem wielką fanką masek algowych z Bielendy, dlatego postanowiłam wypróbować płatki żelowe, koszt niewielki biorąc pod uwagę, że za taki sam zabieg w zakładzie kosmetycznym musiałybyśmy zapłacić kilkadziesiąt złotych. Krzywdy sobie nie wyrządzimy, bo użycie jest banalnie proste.

Płatki pochodzą z profesjonalnej serii Bielendy, dostępne tylko w specjalistycznych sklepach bądź na allegro ;)


Opis producenta:

Hydrożelowe płatki do każdego rodzaju skóry.
Dzięki ultranowoczesnej, hydrożelowej technologii, składniki aktywne penetrują do najgłębszych warstw naskórka. Efekt widoczny jest już po pierwszym zabiegu.
2 sztuki


działanie:

- silnie nawilżają,
- ujędrniają,
- wypełniają zmarszczki,
- redukują opuchliznę i cienie pod oczami. 


składniki aktywne:

- kolagen 

sposób użycia:
Zdjąć płatki z foli, umieścić pod oczami, pozostawić na skórze przez 20-30 minut. Po zdjęciu płatków, nie wchłonięty żel wmasować. Dla zwiększenia efektu nałożyć jedną z masek algowych Bielenda. 

cena: 9zł




moja opinia:

Wiem, wiem jestem młoda, dopiero 25 lat... Niestety mam suchą skórę, odwodnioną, z czym staram się walczyć. Oznacza to również, że jest wyjątkowo skłonna do powstawania zmarszczek. Delikatne zarysy już mam, do tego cienie pod oczami - a taka uroda... zmora... nie uroda...

Efekt: wygładzona i naprężona skóra, widocznie rozjaśniona, świeża, idealna! Efekt utrzymuje się do 2 dni, powoli słabnąc. Moja mama również dostała swoje płatki, była równie zachwycona co i ja, znacznie zmniejszona widoczność zmarszczek, widoczne wypełnienie bruzd, ładnie zmiękczają, nawilżają, działają kojąco. Mama miała płatki z kwasem hialuronowym.

Cud, miód, malina :) Ekspresowa poprawa kondycji skóry pod oczami, niestety efekt trwa krótko, dlatego taki "zastrzyk" można sobie zafundować raz na jakiś czas, na specjalne okazje. Wiem, że są podobne płatki innych firm, dostępne w drogeriach. Jestem bardzo ciekawa, czy efekt będzie podobny. Ceny już od 4zł.

Płatki po aplikacji, dobrze trzymają się skóry, nie odklejają, można się swobodnie poruszać. 

A Wy macie jakieś doświadczenie z płatkami pod oczy?

poniedziałek, 20 lutego 2012

Na ratunek naszej skórze!

Założę się, że większość z Was boryka się teraz z ogromnym problemem przesuszonej skóry ciała i twarzy. Niestety tygodniowe mrozy, permanentny okres grzewczy... Balsamy nie dają rady?

Proponuję masło shea! Przeprosiłam się z moim masełkiem właśnie teraz, jak już nic nie pomaga to mam moje afrykańskie złoto :) Chętnie stosowałabym je częściej, niestety jest bardzo niewygodne w użytkowaniu. Ciężko się rozpuszcza w dłoniach, co jest równoznaczne z uciążliwym rozprowadzaniem go na ciele. Ma charakterystyczny zapach, pozostawia lepki film, długo się wchłania... Wasz mężczyzna na pewno nie będzie zadowolony...

Zakładam, że aplikacja masła jest jak maseczka, tylko na całe ciało. Robię je od święta. Szczerze nie znoszę aplikacji... Daje za to niesamowite efekty. Obecnie, trzeci dzień po "maseczce" i balsamy dają radę. Skóra odzyskała równowagę, zabieg powtórzę, jak tylko będę w odpowiednim humorze oraz jak znajdę odrobinkę wolnego czasu.

Cieszę się niezmierni, że morzy troszkę odpuściły a ja mogę przykręcić kaloryfery :)

Masło ze zdjęcia pochodzi ze sklepu e-naturalne, jest miękkie, bardzo łatwo się rozpuszcza. Ma ładną, jednolitą konsystencję. Wcześniej dwa razy kupiłam masła na allegro, dużo, tanio... Jeden sprzedawca, niestety za drugim razem masło miała inną konsystencję, malutkie grudki, tak jakby się ścięło. Zdecydowanie lepsza konsystencja i jakość masła jest ze sklepu e-naturalne. Jakie Wy macie doświadczenia?

Sposób jest taki: porcję masła rozpuścić w kąpieli wodnej ( wrzątek do kubka, na to spodek z porcją masła). Po kilku minutach mamy konsystencję olejku, którą łatwo rozprowadzimy po ciele.

Drugi sposób, przygotowujemy gorącą kąpiel, do której wrzucamy porcję masła shea. Masło się rozpuszcza, zanurzamy ciało w "rosołku", plus pod wpływem ciepła nasze ciało lepiej przyswaja dobroczynne składniki, skóra szybciej wchłania i "je" taką ilość masła jaka jest jej potrzebna. Po wynurzeniu, na ciele pozostaje lekka powłoka ochronną, skóra jest nawilżona. W przeciwieństwie do wcierania masła na sucho, skóra nie lepi się przez długie godziny, nie ma tego czasu oczekiwania aż masło się wchłonie. Jedyny minus, tłusta wanna, trzeba porządnie wyszorować.

najważniejsze zalety:
Świetnie regeneruje skórę, jest polecany dla alergików, osób z atopowym zapaleniem skóry, ma podobne ph do naszej skóry, jest w 100% naturalny! Słyszałam, że jest namiętnie wcierany w brzuszki przez kobiety ciężarne, ma zapobiegać rozstępom.

gdzie?
Najtaniej na allegro, masło oczywiście w wersji nierafinowanej, aby zatrzymało to co ma najcenniejsze. Dostępne w wielu sklepach internetowych z naturalnymi produktami do pielęgnacji.

jak?
Można stosować w czystej formie, można przygotować mieszankę masła z olejkami i ubić je ( tak jak masę do ciasta). Ubijałam je dość długo, jest delikatniejsze i troszkę lepiej się rozpuszcza niż masło w wersji solo.

Przykładowy przepis oraz więcej wiadomości o maśle tutaj: http://kroplanatury.blogspot.com/2011/08/maso-shea.html


z innej beczki, najnowsze zakupy :)

Zdecydowałam się dzisiaj na zakup wosku do depilacji, a raczej całego zestawu. Podgrzewacz, plus kilka wkładów wosków, paski flizeliny oraz olejek i balsam po depilacji. Ciekawy i wydaje się banalny sposób aplikacji poprzez rolkę. Jak tylko dostanę przesyłkę, zrobię pierwsze testy i opiszę sposób aplikacji, moje obserwacje :) http://allegro.pl/show_item.php?item=2109993463

Czy używacie takiego wosku do depilacji? Chętnie przyjmę każdą radę :)

Pozdrawiam Was i miłej nocki!

Iwona

wtorek, 7 lutego 2012

olejki do twarzy :)

Witajcie Kochane!


Po dość długiej przerwie i fazie testowania chciałabym Wam opisać olejki do twarzy, jakie używam.


Moja buzia jest bardzo wymagająca, potrzebuje dobrego nawilżenia, skórę mam bardzo suchą i skłonną do zapychania. Dlatego starałam się wybrać lekkie olejki ale też odżywcze.


Mój wybór padł na:


truskawkę: och chyba nie muszę mówić dlaczego? :) po prostu uwielbiam truskawkę i dziewczyny na Wizażu bardzo polecały ten olej.


prawda: 
piękny zapach, aczkolwiek przypomina ten stosowany w produktach spożywczych. Zawsze myślałam, że jest sztucznie wytworzony, teraz wiem, że skondensowany właśnie tak pachnie.
Lekki formuła, nie zapchał. Delikatnie się wchłania, pozostawia lekki film. Zawsze po olejku nakładam jeszcze jakiś lekki krem, aktualnie Ziaja Ulga. Moja skóra chwali sobie taki duet.


olejek ma zielone zabarwienie, przypomina pestki, te którymi nakrapiane są owoce.


właściwości:


Olej z pestek truskawki zawiera ok. 80% niezbędnych kwasów tłuszczowych, łącznie z omega-3 (linolenowy ok. 35%) i omega-6 (linolowy ok. 38%), omega-9 (olejowy ok. 15%) oraz naturalne tokoferole.




Olej z nasion truskawki jest znaczącym źródłem anty-oksydantów i gamma-tokoferolu, jest cennym źródłem podstawowych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Pomaga w zapobieganiu utraty wody w strefie przynaskórkowej, zapobiegają odwodnieniu. W sam raz dla sucharków!
Dla skóry: odwodnionej, dojrzałej, stosowany w preparatach przeciwzmarszczkowych.
Działa nawilżająco, ochronnie i odżywczo i lekko ściągająco.
Inny cudowny kwas, elagowy - należący do grupy polifenoli posiada właściwości przeciwrakowe, zabezpiecza przed mutacją genów a także jest środkiem przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym.

za 15ml zapłacicie 9,97zł - mała ilość, ale trzeba brać pod uwagę fakt, że na jednorazową aplikację używacie od kilku do kilkunastu kropel.

olej z pestek arbuza: 
Olej z pestek arbuza jest olejem wyjątkowo lekkim i rzadkim, bardzo dobrze się wchłania, nawilża i łagodzi podrażnienia. Ma stosunkowo długą przydatności do użycia. Zawiera ok 80% NNKT w tym kwas linolowy (typu omega-6), kwas oleinowy ( typu omega-9) i kwas α-linolenowy (typu omega-3). Szczególnie polecany w formulacjach kosmetyków dla dzieci. Olej z nasion arbuza nie jest komedogenny (nie zatyka porów) i nie hamuje wydzielania toksyn przez skórę.

prawda: lekka formuła, dobrze się wchłania, pozostawia lekki, tłusty film, dlatego jeżeli nie lubicie się świecić, nie polecam stosować na dzień.
właściwości:
kwasów tłuszczowych - pomagają przywrócić i utrzymać odpowiednią elastyczność skóry. Dlatego też jest wspaniałym dodatkiem do pielęgnacji wszystkich typów skóry począwszy od suchej do tłustej, trądzikowej ale także dojrzałej.
za 30ml zapłacicie 6,75zł - tańszy od truskawki a zawiera podobne kwasy tłuszczowe.

olej z nasion herbaty
Kolejny fajny olejek, o lekkiej formule, bezbarwny no może lekko żółty :) Ten olejek różni się nieco składem:
Zawiera do 88% jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, ponadto jest cennym źródłem kwasów omega 3, 6 i 9, witaminy E oraz polifenoli. Substancje te są efektywnymi wymiataczami wolnych rodników. Chronią przed promieniowaniem UV. Wzmacniają tkankę łączną skóry i ściany naczyń krwionośnych. Chętnie stosowany w preparatach przeciw starzeniowych.
za 30ml zapłacicie 7,9zł - cena bardzo przystępna jak za te wymiatacze ;)

podsumowanie:
Mój wybór starałam się zróżnicować, dobrać tak aby wzajemnie się uzupełniały. Liczba 3 olejków była też pewnego rodzaju asekuracją, jak jeden nie podejdzie, będę używała drugi. Okazało się, że wszystkie spisują się wyśmienicie. Spełniły moje oczekiwania. Jest tylko jedno ale, wiązałam z olejkami dużą nadzieję na przywrócenie równowagi nawilżenia mojej skóry twarzy, w 100% nie zaspokajają moich potrzeb. Dlatego dokładam do nich kremy, bądź inne specyfiki.
Wszystkie olejki polecam stosować na noc, ponieważ zostawiają lekką tłustawą powłokę. Można przed wyjściem zebrać nadmiar i posmarować buzię kremem matującym. Wtedy daje radę, puder i już.
Można stosować w obecności partnera. Arbuzowy i herbaciany mają bardzo delikatny zapach, prawie niewyczuwalny, dlatego żaden Pan, nie powinien narzekać :) Jedynie truskawka ma lekki słodkawy zapach, przypominający zapach owocu, jest on na tyle przyjemny, aby mógł spotkać się z aprobatą tż'a :D
Zaobserwowałam lepszą elastyczność skóry, troszkę lepszy koloryt, wydaje się, że buźka jest zadowolona ze specyfików.
Truskawkowy nie zachwycił mnie na tyle, bym do niego wróciła. Zapach przyjemny, ale jakiś taki nie do końca truskawkowy. Skład kwasów tłuszczowych jest porównywalny z tymi w olejku z pestek arbuza, a jest dwa razy droższy. Dlatego wygrywa ARBUZ!
Olejek z nasion herbaty ma już inny skład, dlatego warto jest go mieć i stosować wymiennie. Poza tym, i tutaj cytat substancje, które zawiera są "efektywnymi wymiataczami wolnych rodników" !!! Dlatego pozostanie ona na długo w mojej lodówce, a po jego nałożeniu wypiję zieloną herbatkę i tak mam zamiar wygrać wojnę z WOLNYMI RODNIKAMI ;)
Ja objęłam właśnie taką strategię, co Wy na to?
Wszystkie olejki zakupiłam na Zrób Sobie Krem.


Dodam jeszcze, że olejki należy przechowywać w lodówce, mają kilka miesięcy przydatności, pakowane są w plastikowe mini buteleczki, bardzo poręczne.

Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia!





Wszystkie informacje zawarte na blogu http://kroplanatury.blogspot.com/ zostały przedstawione w dobrej wierze. Przy ich uzyskiwaniu wykazana została należyta staranność. Większość informacji została zweryfikowana, jednakże ze względu na charakter serwisu część informacji nie jest weryfikowalna. Dotyczy to w szczególności spisanych przekazów ustnych oraz materiałów nadesłanych. W związku z powyższym http://kroplanatury.blogspot.com/ nie stanowi materiału źródłowego. W maksymalnym określonym przez prawo zakresie nie ponoszę odpowiedzialności za prezentowane w portalu http://kroplanatury.blogspot.com/ treści. W szczególności nie ponoszę odpowiedzialności za skutki wynikłe z wykorzystania do jakichkolwiek celów prezentowanych informacji.

czwartek, 24 listopada 2011

Hydrolat oczarowy - zasługuje na oklaski! Polecam z szczerego serca :)

Cześć Dziewczyny, 

zapewne wiele z Was zna hydrolat oczarowy i pewnie wiele z Was oczarował. Dla tych które nie wiedzą albo się wahają, śmiało mówię: Spróbuj! Warto, koszt jest niewielki a działa cuda!

Powiem tak, mam cerę odwodnioną, mieszaną, skłonną do wyprysków. W szczególności przed okresem zawsze pojawił się jeden, dwa... powiedzmy: nieprzyjaciele ;)

Moim pierwszym hydrolatem był aloesowy z BU ( Biochemia Urody). Nic specjalnego... tonizował, porównałabym do działania z tonikami ziaji. W kolejnym zamówieni wybrałam hydrolat oczarowy, dedykowany jest dla osób ze skłonnościami zmian trądzikowych. Dlatego obawiałam się, że może działać wysuszająco... a ja przecież jestem "sucharkiem" no ale musiałam spróbować! Nic mylnego! Super, uwielbiam go! Po nałożeniu buzia jest nawilżona, nie wiedziałam, że po posmarowaniu się "wodą" moja buzia może być nawilżona. To jest pierwszy mega plus. Czasem nawet przez godzinkę spacerowałam po mieszkaniu, bez nakładania kremu i nie miałam efektu ściągnięcia. Dla mnie bomba.

Po drugie, nie mam żadnych krostek, pryszczy, nic! Nawet przed okresem mi nic nie wyskoczyło. Po mechanicznym usuwaniu zaskórników też nie miałam żadnych podrażnień. Pięknie zamknął pory, żadnych zmian ropnych a trafiał się zawsze jakiś... 

Dla mnie jest to cud, KWC, must have ;) Kosmetyk, który działa faktycznie antybakteryjnie, tonizująco, zamyka pory i do tego nawilża.

cena ok. 8-9zł za 150ml

Mój oczarowy cud kupiłam na Mazidłach, koniecznie muszę wypróbować inne. Który sklep polecacie?

Polecam wszystkim!


Wszystkie informacje zawarte na blogu http://kroplanatury.blogspot.com/ zostały przedstawione w dobrej wierze. Przy ich uzyskiwaniu wykazana została należyta staranność. Większość informacji została zweryfikowana, jednakże ze względu na charakter serwisu część informacji nie jest weryfikowalna. Dotyczy to w szczególności spisanych przekazów ustnych oraz materiałów nadesłanych. W związku z powyższym http://kroplanatury.blogspot.com/ nie stanowi materiału źródłowego. W maksymalnym określonym przez prawo zakresie nie ponoszę odpowiedzialności za prezentowane w portalu http://kroplanatury.blogspot.com/ treści. W szczególności nie ponoszę odpowiedzialności za skutki wynikłe z wykorzystania do jakichkolwiek celów prezentowanych informacji.

piątek, 18 listopada 2011

Recenzja dermo-kremu Sensilis Glacier Essence

INFORMACJA Z ETYKIETY:

krem głęboko nawilżający do cery suchej i bardzo suchej 50 ml
Zabieg przyciąga, dynamizuje, zatrzymuje wodę w naskórku zapewniając doskonałe nawilżenie skóry przez 24 godziny. Krystalicznie czysta woda z lodowca bogata w sole mineralne i oligoelementy, zapewnia nadzwyczajną witalność. Zawartość ekstraktu z białego i niebieskiego lotsu zapewnia silne działanie odczulające nawet dla najbardziej wrażliwej skóry.

Poj. 50 ml.

cena79.98zł




KONSYSTENCJA: zdecydowanie bardziej żelowa, niż kremowa, lekki, bardzo dobrze się wchłania, pozostawia jedwabisty film

ZAPACH: cudowny zapach, taki troszkę perfumowy, nie umiem go inaczej opisać, czuję go jeszcze przez kilka godzin po nałożeniu - tylko momentami, bardzo orzeźwiający - co daje duży plus i wyzwala uśmiech na mojej twarzy

OPAKOWANIE: bardzo eleganckie, ma idealne proporcje, czarna zakrętka, słoiczek bezbarwny, zawartość widoczna jakby przez mgłę, co bardzo nawiązuje do zawartości w składzie kremu - woda z lodowca. Często brałam go na wyjazdy, jest stabilny - nie odkręca się. Wysoka jakość!

MOJA SUBIEKTYWNA OPINIA: krem bardzo dobrze nawilża (mam suchą, odwodnioną skórę twarzy), po nałożeniu długo utrzymuje się efekt chłodzenia i świeżości, co daje dużą ulgę mojej skórze przy obecnym czasie grzewczym, tym samym będzie świetny na lato! Po pierwszym użyciu nie mogłam uwierzyć własnym oczom i dłoniom, niesamowicie wygładził moją buzię, cały czas jej dotykałam. Efekt półmatu, z lekkim zdrowym połyskiem - czyli tak jak lubię. Bardzo dobry pod makijaż.

Producent obiecuje, że poziom nawilżenia mojej skóry poprawi się o 70%, faktycznie jej stan jest lepszy ale nie idealny, czasami muszę dokładać drugą warstwę. Gdyby nie ta cena, na pewno kupiłabym następny słoiczek! Jest jeden z kosmetyków, który wygrałam :) Szczęście podwójne, bo informacje o wygranej dostałam w dniu urodzin :D

Wszystkie informacje zawarte na blogu http://kroplanatury.blogspot.com/ zostały przedstawione w dobrej wierze. Przy ich uzyskiwaniu wykazana została należyta staranność. Większość informacji została zweryfikowana, jednakże ze względu na charakter serwisu część informacji nie jest weryfikowalna. Dotyczy to w szczególności spisanych przekazów ustnych oraz materiałów nadesłanych. W związku z powyższym http://kroplanatury.blogspot.com/ nie stanowi materiału źródłowego. W maksymalnym określonym przez prawo zakresie nie ponoszę odpowiedzialności za prezentowane w portalu http://kroplanatury.blogspot.com/ treści. W szczególności nie ponoszę odpowiedzialności za skutki wynikłe z wykorzystania do jakichkolwiek celów prezentowanych informacji.